Dlaczego powiedziałem NIE

Kilka słów o lojalności. Radny powinien być lojalny. Ale pytam Was: wobec kogo? Wobec człowieka, który zaprosił go na listę wyborczą? Czy wobec mieszkańców, którzy oddali na niego głos i obdarzyli zaufaniem? Zdecydowanie wolę mówić o projektach, jakie przygotowałem dla naszej gminy i które bardzo chciałbym zrealizować, ale to TeŻ powinno wybrzmieć.

Kiedyś współpracowałem z Tomaszem Żakiem. Uwierzyłem wtedy, że to człowiek, który – mimo że nie jest stąd – chce uczciwie rozwijać gminę. Ale później zobaczyłem co innego. Nie z takim człowiekiem wchodziłem na listę. Okazało się, że założenia i idee, z którymi wchodziliśmy do urzędu przestawały obowiązywać za jego murami. Jeśli miałbym robić coś niezgodnego z moimi wartościami – po prostu się na to nie zgadzam. Powiedziałem więc nie. Moje najważniejsze “nie” po 12 latach doświadczenia pracy w Radzie Miejskiej, a więc od środka:

1. Nie, nie obiecam czegoś tylko dlatego, że “papier wszystko przyjmie”,

2. Nie, nie odeślę mieszkańca, który chce “tylko” zapytać o piasek do piaskownicy,

3. Nie, nie zagłosuję za podwyżką opłat komunalnych bez merytorycznego uzasadnienia,

4. Nie, nie będę ślepo i bezkrytycznie wdzięczny za miejsce na liście, bo moimi szefami są wyborcy – a nie osoby, które zaproponowały mi start,

5. Nie, nie zgadzam się na urząd – obwarowaną twierdzę niedostępną dla mieszkańców miasta i sołectw,

6. Nie, nie będę spokojnie patrzył na zmiany statutów i regulaminów wydziałów czy jednostek tylko w celu pozbycia jakiejś osoby, z powodu osobistych porachunków,

7. Nie, nie będę tolerował formy przyjmowania mieszkańców, którzy przyszli z problemami do urzędu pełni nadziei, nieświadomi (!), że ich głos TYLKO wybrzmiał w urzędowych murach,

8. Nie, nie będę udawał, że nie wiemy, co tak naprawdę dzieje się w naszym Centrum Kultury,

9. Nie, nie będę uczestniczył w zadłużaniu naszej gminy do granic możliwości,

10. Nie, nie będę robił tego, co jest spektakularne, zapominając o zwykłych sprawach ludzi.

Jestem niezależnym kandydatem na Burmistrza Gminy Andrychów. I deklaruję, że zarówno teraz, ale przede wszystkim jako burmistrz, będę głośno mówił TAK dla uczciwej pracy urzędu dla wszystkich mieszkańców i z mieszkańcami.

To mieszkańcy są pracodawcą urzędu. Chyba już o tym zapomniano, bo gdzie jest ich decyzyjność? Gdzie ich wpływ na budżet, na który wszyscy się składamy? Gdzie odpowiedź na realne potrzeby (żłobek, osoby niepełnosprawne, drogi sołeckie itd.)?

Gdzie ludzki, otwarty urząd? Projekty, które przygotowałem mówią głośno: Tak – dla szacunku dla mieszkańców gminy, Tak – dla wszystkich grup wiekowych i społecznych, Tak – dla przyjaznego, aktywnego i otwartego, ludzkiego urzędu. Gmina to Rodzina.